Ja i mój mąż wiemy, że to inaczej wygląda z zewnątrz, inaczej od środka. Wiele rzeczy robię teraz w minimalnym stopniu lub rezygnuję z nich na jakiś czas, wiele z dzieckiem na ręku czy na kolanach. Jednak rzeczywiście jest tak, że mnogość zaangażowania uczy lepszego wykorzystania czasu, który mam. I tym postanowiłam się z Wami po trochu dzielić – w kolejnych wpisach.

Dziś napiszę o tym, co może wydaje się mało ważne, a jednak jest podstawą dobrego funkcjonowania naszej rodziny. Posiłki – smaczne, zdrowe i o swojej porze, czyli nasz jedzeniowy rozkład dnia i moje przepisy na obiad w kilkanaście minut.

Śniadanie zjedz sam

W domu stosujemy zasadę z przysłowia: „Śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację zostaw wrogowi”. Nie oznacza to bynajmniej, że śniadanie jemy samotnie, wręcz przeciwnie, to jest często jedyny wspólny posiłek, przy którym wszyscy się spotykamy, zanim każdy wyjdzie do pracy czy szkoły. Po prostu traktujemy śniadanie jako najważniejszy posiłek dnia.

Kiedy pojawił się w domu trzeci maluch, mój mąż przejął przygotowywanie śniadań. Dzięki temu codziennie wspólnie zasiadamy do stołu i zjadamy pyszne i pełnowartościowe śniadanie (twarożki z warzywami, jajka lub parówki (dzieci jakoś je bardzo lubią), do tego prawie zawsze sałatka… i rozbudzająca herbata z sokiem i miodem, aż chce się wstawać J

Jestem mu bardzo wdzięczna za to codzienne zaangażowanie – rano zawsze jest tyle rzeczy, które dzieją się równolegle, karmienie, ubierania, przebieranie, dobudzanie ze snu, szukanie i pakowanie zapomnianych materiałów na plastykę, przygotowywanie kanapek, napojów, obiadu dla osób wychodzących, zmiana koszulki uchlapanej pastą lub śniadaniem itp., że zwykle biegam z najmłodszym szkrabem na ręku i próbuję wszystko ogarnąć na czas. Więc robienie śniadań przeze mnie było dość nierówne i zależne od wielu częściowo nieprzewidywalnych czynników. Fajnie jest zacząć wspólnie dzień, a potem (w miarę) spokojnie rozejść się do swoich obowiązków.

Drugie śniadanie to zwykle kanapki, sałatka lub jogurt.

Obiad na wynos

Obiad to kolejny ważny posiłek – zauważyłam, że kiedy nie zjem czegoś gotowanego w porze obiadu, to chodzę rozdrażniona. Jemy go dość wcześnie – podobnie jak w przedszkolu, ok. 13. Kiedyś mnie to dziwiło, ale zauważyłam, że faktycznie zaraz po południu szukam czegoś konkretnego – wtedy zwykle sięgałam w pracy po kawę i coś słodkiego, co zaspokajało głód, ale nie dawało żadnej wartości odżywczej. Zastąpiłam więc południową kawę obiadem.

Mój mąż jest sportowcem, często po powrocie z pracy wychodził na trening, i nigdy nie było dobrego czasu, by zjeść obiad. Przed treningiem – nie, po treningu – za późno. Mi było przykro, że nie chce zjeść, skoro uszykowałam. On, kiedy zjadł, był niezadowolony, że nie może pobiegać. W pracy często coś sobie zamawiał, jednak różnie się czuł po takim posiłku. Nareszcie wpadliśmy na genialne rozwiązanie i od trzech lat pakuję mu obiad do pracy – odgrzewa go sobie w mikrofalówce, kiedy zgłodnieje. Dzięki temu, choć wraca późno, może zjeść pełnowartościowy posiłek o swojej porze. Jeśli nie zdążę, to pakuję chociaż sałatkę czy kanapki. Zdecydowanie lepiej czuje się na domowej diecie – i lepiej wygląda 😉

Niemowlak w domu – obiad w kilkanaście minut

Największym wyzwaniem było dla mnie przygotowywanie obiadów po porodzie, kiedy niemowlak śpi nieregularnie, ciągle chce być przy mamie. A mama długo karmi i ciągle jest głodna…  Szukałam ułatwień i najszybszych pomysłów na zdrowy i smaczny posiłek i wyspecjalizowałam się w obiadach, które można przygotować poświęcając maksymalnie 20 minut (nie wliczam tu czasu oczekiwania, bo wtedy mogę się spokojnie zajmować dziećmi).

Obiad w 9 minut: łosoś z naturalnym ryżem i sałatką

Czas start!

2-3 minuty: Naczynie żaroodporne smaruję delikatnie olejem, układam dwa kawałki ryby, np. łososia (skórką do dołu). Z góry jeden kawałek łososia posypuję solą i pieprzem cytrynowym (dla dorosłych), drugi, dla dzieci –  solą i koperkiem, zamykam naczynie (brakującą pokrywę można zastąpić srebrną folią spożywczą), wkładam do piekarnika na ok. 60 minut (180 stopni C). W międzyczasie gotuję wrzątek w czajniku (bo tak szybciej) i teraz zalewam nim dwie torebki ryżu naturalnego w garnku, solę i pozostawiam na 30 minut, by się ugotował. Zajmuje mi to ok. 1 minuty. Mam wolne. Za pół godziny przyjdę odcedzić ryż i wyjąć z torebek (2 minuty), zostawię go pod przykryciem, by nie ostygł i zrobię sałatkę, co zajmie ok. 5 minut: kroję dwa pomidory, pół główki sałaty lodowej, pół ogórka, dodaję pół puszki kukurydzy, jedną małą cebulkę (cebulę lubię kroić na pół, każdą połówkę znów na pół i poszatkować nożem – jest to na tyle szybkie, że nie szczypie w oczy,  a duże kawałki ładnie się prezentują i smacznie się je chrupie). Wszystko zalewam dwoma łyżkami oleju rzepakowego (lubię ten z dodatkiem oliwy z oliwek) i łyżką soku z cytryny, posypuję solą, jeśli dzień jest zimny, dodaję pół łyżki majonezu. Posypuję jeszcze nasionami dyni i słonecznika. Można dodać kiełki, rukolę czy paprykę zamiast ogórka.

No i wyszedł obiad w 9 minut J Pozostałe 11 można wykorzystać na nakrycie do stołu, zaparzenie herbaty i podanie wszystkich pysznych dań.

Zupa w 7 minut

Zupa w 7 minut to klasyczna ogórkowa – kroję 3 średnie ziemniaki w cienkie talarki, wrzucam na wrzątek, pół marchewki, kawałek selera i jedną pietruszkę – również kroję drobno, dorzucam do garnka. Dosypuję ryżu (można w formie płatków ryżowych, gotują się 3-5 minut). 3 ziarenka ziela angielskiego, sól do smaku. Gdy ziemniaki będą miękkie – po ok. 20 minutach, dodaję przecier ogórkowy (pół słoiczka), lekko pieprzę. I zupa gotowa – my lubimy ze śmietaną 18 procentową.

Inne pomysł to pieczony filet z indyka (lub inne mięso), kasza, sałatka. Prawda, że proste?

Na czarną godzinę: obiad w 5 minut

Po porodzie, jako wiecznie głodna karmiąca mama, starałam się zawsze mieć jakieś zapasy w zamrażalniku – np. smaczne pierogi z pobliskiej pierogarni, na wszelki wypadek i czarną godzinę.

Gdy nie zdążyłam nic przygotować w czasie zbyt krótkiej drzemki, a głód zbliżał się wielkimi krokami, robiłam na szybko chociaż ryż (płatki – w 3 minuty!), a w drugim garnku zasypywałam mrożone jagody cukrem i trzymałam na ogniu tylko do rozmrożenia (1-2 minuty). Potem mieszałam z jogurtem naturalnym i łyżką śmietany 18%. Zajadaliśmy się, aż nam się uszy trzęsły J Po zaspokojeniu pierwszego głodu, mogłam ewentualnie zrobić coś bardziej pożywnego, ale zwykle takim posiłkiem całkiem się najadaliśmy.

10 pomysłów, które pozwalają zrobić obiad w kilkanaście minut:

  1. Mięso marynuję wieczorem dnia poprzedniego lub w innej wolnej chwili, zamarynowane może nawet dwa dni leżeć w lodówce i zyskuje na smaku.
  2. Ziemniaki zalewam wrzątkiem z czajnika (zyskuję kilka minut i mniejszą utratę witamin).
  3. Często brakuje mi czasu na obranie ziemniaków, więc odkryłam całą gamę kasz: jęczmienną, gryczaną, jaglaną – po zalaniu wrzątkiem są gotowe w 15 minut; są bardzo wartościowym urozmaiceniem diety.
  4. Do przygotowania surówek wykorzystuję robota (dawniej ścierałam na tarce, niszcząc paznokcie, więc niechętnie, poza tym przy dzieciach często brakowało mi czasu na zrobienie domowej surówki, teraz wystarczą 3-5 sekund w robocie kuchennym, dzięki czemu często mamy na obiad surówki w asortymencie, jak w restauracji 🙂
  5. Korzystam z mrożonek – np. groszek z marchewką, fasolka szparagowa, brokuły – wrzucam do rondla, lekko podlewam wodą, solę i duszę pod przykryciem 8-12 minut z odrobiną oleju lub masła klarowanego; brokuły są pyszne, jeśli pod koniec duszenia doda się na wierzch odrobinę masła. Fasolka jest pyszna na cebulce, z majerankiem i pieprzem.
  6. Jeśli smażę rybę, zwykle ją tylko solę, pieprzę i obtaczam w mące pszennej – panierka jest na wyjątkowe okazje lub bardzo zimną pogodę.
  7. Filet również jest pyszny soute – tylko pieprz i sól, dodatkowe przyprawy lub gotowa posypka i na olej (dwie łyżki na patelnię). U nas butelka oleju wystarcza na ok. 3-4 tygodnie i w dużej mierze jest spożywana na surowo lub do duszenia potraw. Zdziwiłam się kiedyś bardzo widząc, że butelkę oleju można wykorzystać w kuchni w jeden dzień, smażąc wszystko, co popadnie w głębokim tłuszczu, który potem się zjada jako dodatek do potraw. Ale wtedy zrozumiałam, dlaczego jesteśmy szczupli.
  8. Jeśli mam wyjątkowo mało czasu lub nie zdążymy zrobić zakupów, wykorzystuję warzywa suszone – pietruszka, koperek, miks warzywny do zup (trzeba rzucać do zimnej wody), soczewica (bez namaczania, ok. 20 minut).
  9. Szybki sos do mięsa (np. chrzan z majonezem i jogurtem naturalnym lub śmietaną albo sos z pieczenia zagęścić lekko śmietaną 18 procentową śmietaną).
  10. Rezygnuję z rzeczy czasochłonnych, a zbytecznych, np. po porodzie czwartego szkraba postanowiłam przez rok nie piec ciast ani nie smażyć naleśników – ciasto kupowaliśmy w cukierni, a zamiast naleśników był ryż z owocami.

Ulubiony posiłek naszych dzieci – podwieczorek J

Musi być, najlepiej godzinę po obiedzie. Gdy mam nieco czasu, staram się przygotować coś samodzielnie, jeśli nie mam, posiłkuję się produktami sklepowymi: jogurt owocowy (zwykle zawiera trzy łyżeczki cukru), banan, soczek, czekolada, ciastka, bułka słodka. W domu robimy pyszne owocowe lody (np. miksuję zamrożone truskawki z bananem lub jogurtem, jeśli jest zimno, to ze śmietaną),  kisiele (z truskawek, porzeczek, jabłek), budyń (na szklankę mleka jedno żółtko i jedna czubata łyżka mąki ziemniaczanej, szczypta soli i cukru, cukier waniliowy), czasem ciasto, np. sernik na zimo z galaretką i owocami albo po prostu kakao i chleb z miodem. Na szybkie dosłodzenie – lizak prosto z ula, czyli łyżeczka miodu.

Nakarmić, by spały do rana

Kolacja powinna być na tyle pożywna, by dzieci wytrzymały do rana (ok. 12 godzin), wtedy i ja mam przespaną noc. Ponieważ podgrzane mleko ma właściwości usypiające, u nas najczęściej na kolację jest coś mlecznego (przynajmniej dla dzieci, bo my z mężem wolimy sałatki). Najprostsze w przygotowaniu są płatki z mlekiem. Słodkie traktuję jak słodycze i kupuję tylko jedną paczkę w miesiącu, jako dodatek do innych płatków. Staram się przygotowywać płatki naturalne (owsiane, ryżowe, jaglane, jęczmienne) – wystarczy dodać szczyptę cukru, szczyptę soli, zalać wrzątkiem i zostawić pod przykryciem na kilka minut, ja potem dolewam trochę zimnego mleka i są akurat do podania. Lubimy dodać do nich suszoną żurawinę lub rodzynki. Zamiast mleka, można dodać po przestudzeniu, jogurt i owoce. Czasem miksuję płatki z jogurtem i owocami – wszyscy lubimy takie koktajle. Sycącą kolacją, którą wszyscy lubią jest kasza manna na gęsto – polana sokiem malinowym lub musem truskawkowym, zimą – roztopionym masłem i posypana cukrem.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here