Na Lednicy byłam jeden, jedyny raz i przywiozłam stamtąd najcenniejsze zdanie w moim życiu. Z pozoru niewinne stoisko z koszulkami, a wśród nich ta jedna perełka z napisem: „Jestem księżniczką, mój Ojciec jest Królem Królów”. Ta sentencja wyryła się w moim sercu na długie lata i pozwoliła mi zobaczyć cudownie nową perspektywę. A więc nie jestem córką tylko moich rodziców! Mogę zostawić za sobą trudną przeszłość i żyć naprawdę, jako córka samego Boga! Jednocześnie nie zwolniłam siebie z mądrego dojrzewania w byciu córką moich rodziców.

Być może to jedyna na świecie rola, którą pełni każda kobieta, niezależnie od wyboru drogi życiowej. Każda z nas jest córką: nawet jeśli nasi rodzice umarli lub odeszli, każda z nas od kogoś pochodzi i ma swoje korzenie. Bycie córką to niepowtarzalny miks emocji, spełnionych i niespełnionych oczekiwań, potrzeby małej dziewczynki przepychające się z decyzjami odrosłej kobiety… O relacji matka – córka i ojciec – córka napisano wiele książek i teorii, ja dzisiaj zapraszam Was do przyglądnięcia się trzem wyzwaniom, jakie na podstawie literatury i obserwacji zdefiniowałam w rozwoju kobiety w tej wspólnej nam wszystkim roli.

Wyjdź z domu

Małe dziewczynki zwykle żyją w zachwycie swoją mamą i w każdym calu chcą ją naśladować. Mierzenie maminych szpilek i kapeluszy to tylko oznaka tego głębokiego przeświadczenia, że „chcę być taka, jak moja mama”. Ten czas jednak szybko mija i pojawia się myślenie całkowicie przeciwne: „nie chcę być taka, jak ty, mamo!”. Ten bunt jest naturalny i bardzo ważne znaczenie dla zbudowania swojej tożsamości jako kobiety. Negowanie cech, wyglądu, zachowania swojej matki służy wyodrębnieniu się, zobaczeniu siebie jako osobnej istoty, która ma własne przekonania, poglądy, plany na życie i wyobrażenie tego, kim pragnie być. W teorii kolejnym etapem jest zintegrowanie się na nowo i ustanowienie swojej tożsamości, samodzielne decyzje życiowe poparte refleksją i wzięciem odpowiedzialności za ich konsekwencje. Cały ten proces to ogromne wyzwanie dla każdej z nas: by przejść przez niego dojrzale, potrzebujemy wiele zaufania do samych siebie i… nie zatrzymania się na żadnym z wcześniejszych etapów. Zamiast tego proponuję zebranie w sercu tego, czego możemy się nauczyć jako córki.

Zapatrzenie się w swoją mamę jest nam potrzebne, by zaangażować się w życie rodzinne, poznać zadania kobiety i jej wkład w tworzenie bezpiecznego domu. Nawet w dorosłości warto wrócić do wspomnień lub raz jeszcze przyjrzeć się swojej matce i temu, co ona takiego robi, że do domu chce się wracać. Czy chodzi o pielęgnowanie tradycji, czy świeże kwiaty na stole, porządek, czy może ciekawość drugiego człowieka? Może mama dbała o rytuał codziennych wspólnych posiłków, które scalały rodzinę, albo zawsze zauważyła ślady łez na policzku i dawała potrzebne wsparcie?

Bunt i negowanie swojej matki to przygotowanie do kluczowej decyzji o opuszczeniu domu. Nawet, jeśli nadal mieszkasz z rodzicami, chodzi o wewnętrzne oddzielenie się od rodziny, i przygotowanie do budowania samodzielnego życia. Bez wyjścia z domu możemy tkwić w pretensjach, niespełnionych oczekiwaniach i narzekaniach na swoją przeszłość. Potrzebujemy opuścić gniazdo, z którego wyrosłyśmy, a zamiast tego uczyć się budowania partnerskiej relacji z rodzicami – opartej na szczerości, wdzięczności i wyjaśnianiu tego, co trudne. Wiem, że to brzmi jak niedościgniony ideał: nawet, gdy takie porozumienie nie jest możliwe; w rozwoju córki liczy się pielęgnowanie w sobie nastawienie sprzyjającego takiej zdrowej relacji.

Idź swoją drogą

Tu dochodzimy do kolejnego wyzwania: przebaczenia rodzicom tego, czego mi nie dali, albo czego dostałam wg mnie za mało. Niemal każda z nas nosi w sobie mniejsze lub większe pretensje, że rodzice nie wychowali mnie tak, jak chciałam, że za mało poświęcali mi uwagi, albo że nigdy nie mogłam im w pełni zaufać. Nie potrzeba traumatycznych przeżyć, by w głowie roiło się od niespełnionych oczekiwań i niezrealizowanych dziecięcych pragnień… Najwspanialsza rada, z jaką kiedykolwiek się spotkałam w temacie rozliczeń z przeszłością i domem rodzinnym, to zdanie jezuity Jacka Prusaka: „weź to, co było dobre, i idź swoją drogą”. Jasne, że mogłaś nie dostać tyle miłości, akceptacji, zaufania czy troski, ile potrzebowałaś. Ale już nigdy nie będziesz małą dziewczynką i być może rodzice już nigdy tego nie nadrobią. O wiele zdrowiej dla siebie i swojego przyszłego życia jest przebaczyć i skupić się na tym, co było piękne. Przebaczenie jest potrzebne nam – dorosłym kobietom, córkom, borykającym się z wyrzutami, pretensjami lub poczuciem winy. Wybaczenie sobie, rodzicom, przeszłości uwalnia i kruszy kajdany, w których trzymamy siebie przez lata. A potem trzeba nam iść własną drogą…

Gdy zostajesz mamą

Trzeci, bardzo kluczowy moment na drodze rozwoju kobiety jako córki to czas, gdy same zostajemy matkami. Nagle role się odwracają i widzimy wychowanie dziecka od strony tego, który podejmuje decyzje, mierzy się ze swoimi emocjami, zmęczeniem i frustracją, a przede wszystkim z bezbrzeżną miłością. Specjaliści twierdzą, że przygotowanie do macierzyństwa jest okazją do zweryfikowania swoich wspomnień i poglądów na temat rodzicielstwa. To czas zadawania sobie pytań, jaką matką chcę być, co wezmę od własnej rodziny, a czego nie chcę powtarzać. Wtedy mogą powrócić zadawnione żale, smutki czy pretensje, albo może wzmocnić się relacja między córką – młodą matką i matką – babcią. Na pewno służy temu nabywanie zaufania do siebie w nowej roli, do swoich decyzji, a także aktywne szukanie wsparcia, by zadbać o własny wypoczynek w burzy hormonów i zadań.

Tożsamość i korzenie

Dojrzewanie do kobiecości w roli córki to mierzenie się z obrazem rodziców, jaki nosimy w sercu. Im bliżej mu będzie do prawdy, im bardziej pozwolimy sobie na wdzięczność, szukanie tego, co było dobre, i wybaczenie; tym mniej będzie w nas urazy i poczucia krzywdy. Pojawi się za to miejsce na siebie: swoją tożsamość, swoje wybory i decyzje. Nie bez powodu jednym z elementów tożsamości jest znajomość swoich korzeni – nie tylko danych osobowych swoich przodków, ale właśnie całego dziedzictwa, jakie nam przekazali. A na pewno jest w nim wiele cennych skarbów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here